sobota, 25 maja 2013

Nylon boys not for girls.





Lana to nowa i świeża projektantka na polskim rynku modowym. Szybko odniosła sukces komercyjny a jej ubrania coraz częściej możemy oglądać na zdjęciach z eventów oraz w telewizyjnych produkcjach. Twórczość Lany znałam i śledziłam, jeszcze zanim jej projekty zyskały uznanie wśród pojawiających się na wszelakich bankietach osób publicznych i od samego początku zachwyciła mnie swoją świeżością oraz oryginalnością.  Niezwykle filuternie i z wdziękiem łączy style, kolory i tkaniny. Zaskakujące są połączenia ciężkich wizualnie materiałów w orientalne aplikacje, wzory z futurystycznymi dynamicznymi,  bardzo odmiennymi niekiedy ciężkimi cekinowymi lub przeciwnie, bardzo delikatnymi i lekkimi koronkami. Balansuje na granicy nocnego nowojorskiego, pełnego blasku i neonów stylu a pełnym spokoju, ciszy  i harmonii orientem.
Sukienki zaskakują nie tylko swoim krojem, lecz przede wszystkim połączeniem materiałów oraz stylów.  Są niezwykle dziewczęce, kolorowe i przykuwają uwagę. Koronkowym, ozdobionym cekinami i kryształkami spódnicom mogłabym nie przestawać przyglądać się. Koszulki oraz bluzy  z zabawnymi napisami i aplikacjami to znak rozpoznawczy Lany. I choć mają swoją dość wysoką cenę, znalazły całą rzeszę zupełnie nie przejmującym się tym klientów. W butikach Lany znajdziemy ubrania nie tylko dla kobiet ale znajdzie się również coś dla panów.
Śpiewam na temat projektów Lany, być może dlatego że tworzy ubrania w moim stylu – bawiące się kontrastem i zaskakującym, czasem pozornie do siebie niepasującymi  materiałami lub tkaninami. A sukienki, które ostatnimi czasy są moją ulubioną częścią garderoby, i marzy mi się by zasilić swoją szafę w jedną z kolekcji Lany.
Jednak uważam że ceny jak na polski rynek są zdecydowanie za wysokie i niewiele może sobie pozwolić na zakupy. Być może to prawda że moda jest dla każdego lecz ta z wyższej półki nie dla wszystkich a sztuka kosztuje. Tak to prawda, bo sama jestem projektantką biżuterii i wiem że pomijając koszt materiałów, kosztuje pomysł, artyzm i wykonanie. Jednak dalej obstaję przy opinii iż na półkę na której ‘siedzi’ Lana , ceny jej projektów są lekko za wysokie.
Koszulkę wygrałam w konkursie organizowanym przez team Lany z okazji walentynek. Aby wygrać, należało napisać czym są dla nas Walentynki i w co ubierzemy się na wieczorną kolację. Wyraziłam swoją opinię i znalazłam się pośród trójki szczęśliwców, którym wysłano koszulki. Nie jestem pewna czy zamówiłam zły rozmiar czy dostałam lekko inny ‘konkursowy’ egzemplarz koszulki ale ubierając ją nie mogłam się przekonać do tego jak leży i wiedziałam że powinna inaczej. Trochę rozczarowana odstawiłam ja na półkę i tak przeleżała tam kilka miesięcy. Ubrałam ja pierwszy raz ale uprzednio wyprasowałam i pod ciepłem żelazka rozciągnęłam. Połączyłam ze skórzanymi spodniami i pudrowymi sandałkami. Geometryczna biała plastikowa bransoletka oraz lekko połyskujące spodnie  są prostym i futurystycznym ‘tłem’ dla koszulki. Sandałki nadają całości dziewczęcości, tak samo jak retro apaszka zawiązana na kokardkę wokół ramienia skórzanej torebki.


[BLOUSE - LANA NGUYEN][TROUSERS – RESERVED][SHOES - PAWŁOWSKI][BAG - ATMOSPHERE]
[BRANCELET - TROLL][SCARF - H&M]



PHOTOS: 
Aleksandra Bogusławska

































8 komentarzy:

  1. To się nie popisała oryginalnością i pomysłem bo takich obrazków w internecie sporo.

    OdpowiedzUsuń
  2. bluzka odważna, a zdjęcie numer 4 bardzo fajne. Pozdrawiam ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. Świetna jakość zdjęć,podoba mi się taki styl!
    Zapraszam do siebie na konkurs z OASAP;-)

    OdpowiedzUsuń
  4. prosto i z klasą
    http://crazy-about-heels.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  5. Niezwykle wymowna bluzka!Super spodnie:)

    OdpowiedzUsuń