poniedziałek, 28 października 2013

Cheries.



Niemal 3 tygodnie przerwy, to blisko 20 ubranych nowych stylizacji i lekko powyżej miliona kolejnych, tłoczących się w głowie. Nadążanie za uciekającym czasem, w ostatnich tygodniach stało się nie lada wyczynem i możliwe było tylko dzięki zaciśnięciu piąstek i pozwoleniu sobie na zaniedbanie spraw na które tylko ja mam wpływ, a ich niepowodzenie, skutkuje ciosaniem kołków tylko i wyłącznie na mojej i to mojej głowie.
Problem z bałaganiarstwem oraz konieczność przywracania szafie stanu, nadającego się do normalnego użytku w jak najkrótszym czasie- ćwiczone niemal codziennie a niekiedy, nawet i kilka razy dziennie, ma chyba również i dobre strony. Ćwiczy mnie t w prędkim porządkowaniu nie tylko bibelotów, ale też i życia oraz planów i obowiązków. Tak więc z terminarzem z ładnie powpinanymi kartkami, wracam do systematycznego pisania.


A propos pisania. Mam dziś na sobie spodnie, których charakter mogę zmieniać poprzez dobranie każdego pozostałego elementu stroju, i mimo iż wyglądają za każdym razem inaczej, zawsze zachowują tą nutę dawnych przedwojennych czasów. Za każdym razem, ubierając je czuję ich dwoistość. Z jednej strony zabawa nie tylko tkaniną a dokładniej- grubością tkanin – często łączę je z bardzo delikatnymi i cienkimi bluzeczkami, bądź kolorem i fakturą – mieszając spokój, stonowanie oraz przyciężki charakter z nowoczesnymi, połyskliwymi elementami. Z drugiej zaś zawsze, bez względu na charakter, czuję się jak mały chłopiec niczym z książki Mały Lord,  siedzący pod drzewem na wzgórzu i piszący opowiadania w swoim sekretnym zeszycie.


Gdyby ktoś zapytał, na czym bazuję tworząc stylizację, bądź co jest charakterystyczne w moim stylu, chyba każdy by odpowiedział, że łączenie zupełnie niepasujących do siebie faktur, materiałów i styli. Fakt. Był czas, kiedy fascynowało mnie dobieranie totalnie odmiennych pod każdym względem ubrań i tworzenie z nich lekko kosmicznych połączeń, lecz teraz, mimo iż sięgając do szafy nie kieruję się tylko i wyłącznie TYM w  ubrań – ponieważ zawsze wybieram je intuicyjnie zupełnie nie zastanawiając się nad ideą – nadal zakładam na siebie wariacje tkaninowe, strukturowe o zwalczających  się wzajemnie stylach.
Dzisiejsze połączenie to właśnie jedno z nich.  Lekko połyskujący, kudłaty, szary  sweterek oversize, połączyłam z grubymi, przyciężkimi, tweedowymi spodniami. Przede wszystkim stawiałam na wygodę oraz niepozorny mix lekko szalonego swetra, z grzecznymi spodniami o zupełnie innym charakterze. Niepostrzeżenie, udało mi się tym samym uzyskać niezwykle modne tego sezonu zimowego połączenie: ciężkich, ponurych, burych, smutnych, ‘nieciekawych’ tkanin z błyskotkami, brokatami, cekinami i czymkolwiek migoczącym w blasku światła.



Ciężkie, chłopięce spodnie w zestawieniu z uroczym sweterkiem, tracą na swojej surowości tworząc tajemniczo- kobiecy ale i formalny zestaw. Zabawa odcieniami szarości, została przełamana bordowymi zamszowymi lordsami – których założenie wprowadza do zestawu kolejną strukturę, a przy tym nadaje jej dynamizmu. Głęboko brązowe dodatki – torebka i kolor paznokci- podkreślają balans wszelakich odcieni szarości. Szara dzianinowa marynarka wzmacnia formalny styl, który mimo obecności w zestawie eleganckich spodni, został lekko zaburzony przez kudłaty sweterek. Różowa bluzeczka dodaje świeżości i przełamuje wszechobecną szarość, nadając całości świeżości. Srebrne dodatki zaś, w połączeniu ze srebrnymi drobinkami skaczącymi po swetrze, urozmaicają stylizację odciążają ją, dodając szczyptę wyrafinowania.
Zdecydowanie stylizacja ta jest jedną z moich ulubionych, a co ciekawe, pierwszy raz wybrana w ogromnym pośpiechu i totalnej desperacji. Ciepła, miła i przytulna, pozwala czuć się bezpiecznie a przede wszystkim wtulić wilgotny od deszczu czubek noska.

 [SWEATER -ATMOSPHERE][BLOUSE -MORGAN][JACKET -STRADIVARIUS][TROUSERS– BERSHKA][BAG - GOLDEN TRUFFLE][FLATS -ZARA][BRANCELETS -VINTAGE]


PHOTOS: 
Aleksandra Bogusławska







8 komentarzy: